Rozmowa z Bogusławem Kurkowskim, kierownikiem serwisu Remo-Car w Święcicach
Rozmowa z Bogusławem Kurkowskim, kierownikiem serwisu Remo-Car w Święcicach
Jak długo istnieje wasz serwis? Od 1988 roku?
19 lat czy nawet 19 i pół.
Najnowszym wydarzeniem jest uzyskanie autoryzacji Jelcza?
Tak. Uzyskaliśmy ją w pod koniec zeszłym roku.
To jakie marki?
Jeśli chodzi o pojazdy to Poza MAN-em Schwarzmuellera - jak naczepy i zabudowy. Czyli MAN, Star, Neoplan - bo to też osobna autoryzacja, którą uzyskaliśmy już w tym obiekcie od czerwca 2006 roku. I teraz świeżo Jelcza
Ogólnie o obiekcie?
Różnie można to liczyć. Firma ma 26 stanowisk, można powiedzieć, że jest te 26 stanowisk, choć ja bym tego tak nie nazwał, bo jedno stanowisko to myjnia, trzy bramy wjazdowe to lakiernia - jedno na lakiernię i dwa na przygotowalnię, jedno przejazdowe, jedno diagnostyczne, więc ja bym określił, że czysto mechanicznych stanowisk mamy 20. Tych,. W których ja bym zrobił jakiś ruch, by auta naprawiać. Jest też jedno stanowisko zabrane na obróbkę skrawaniem, gdzie mamy tokarkę, frezarkę, spawarkę, gdzie możemy skorzystać z jakiejś sami sobie pomóc. Tam jest stanowisko wulkanizacji opon, i będzie też jeszcze jedno stanowisko, które już przygotowujemy zespołownię, gdzie będziemy naprawiać skrzynie biegow.
A co jest waszym zakresem działalności?
Jeśli chodzi o MAN-a, to robimy wszystko bez ograniczeń. Podobnie, jeśli chodzi o Neoplana. Jedynie ograniczenia są w innych markach, bo zajmujemy się szeroko pojętą naprawą blacharską, ale tu dajemy sobie radę bez żadnego większego problemu, bo na rynku jest dużo testerów uniwersalnych - elektroniką.
Waszymi klientami są nie tylko właściciele MAN-ów?
Nie tylko. Z tego względu, że mamy serwis naczep, to wiadomo że naczepy Schwarzmuellera ciągnie tylko MAN. Nasi klienci jednak dysponują różnego rodzaju ciągnikami, różnych marek, a wiadomo, że jak klient może coś zrobić, to korzysta z tego.
Ilu klientów?
Procentowo to jest mi tak trudno to określić, ale jest tego sporo. Oczywiście podstawą jest i był MAN, także tu mamy pełną obsługę, a jeśli chodzi o obsługę innych marek - szczególnie mechanicznie nie mamy problemu. Bo mechanika jest podobna we wszystkich markach. Naprawy mechaniczne są proste, bo układy napędowe, hamulcowe czy zawieszenia są budowane na podobnych podzespołach, ale gorzej jest z elektroniką. W tej chwili im nowszy samochód, tym bardziej jego obsługa jest utrudniona dla serwisu nieautoryzowanego. Dlatego te pojazdy do nas przyjeżdżają coraz częściej.
Nie chcecie pójść w tę stronę, by się wyposażyć w testery innych firm?
Nie. Bo jak się nie ma autoryzacji, to jest problem. Mimo że obowiązują dyrektywy GVO, i nie można nikomu zabronić zakupów testerów, to jednak gdy takie urządzenie kupuje serwis autoryzowany, cena jest niższa, a kiedy tester chce kupić serwis niezależny, to wyższa. To producenci wciąż dyktują ceny. Ceny są kilkukrotnie wyższe - potworne. Zwykły tester uniwersalny nie jest tani, ale on obsługuje kilka marek. Jest to okrojony zakres, bo mają podstawowe funkcje, ale one już są. Bez nich nie byłoby żadnych.
Macie kilka takich testerów?
Uniwersalne to mamy, mamy też Knorra, Wabco - mamy autoryzację tych firm i sobie pomagamy testerami.
Jaki jest koszt miesięczny?
Nie wiem, nie zliczam tego dokładnie, ale rocznie ostatnio podpisywałem fakturę na 10 tys. zł za aktualizację tylko dwóch testerów MAN-owskich, a mamy ich cztery! Więc łatwo sobie wyobrazić...Bo mamy trzy najnowsze testery, jako jedyny serwis w kraju. To MAN Cas 2, który obsługuje w całości wszystkie układy MAN-a. I jeden MAN Cas 1. Starszy.
A ilu macie mechaników? Czy oni są podzieleni na specjalności?
To jest trochę podzielone. Ogółem mamy ok. 70 mechaników. Włącznie z pracownikami, którzy obsługują myjnię, lakiernię, kolegami. Inni specjalizują się tylko w mechanice. Nie zajmują się jak inni zabudową, pracami mechaniczno-ślusarskimi przy naczepach. Aczkolwiek każdy jest przeszkolony do prac uniwersalnych przy podstawowej mechanice, zawieszeniach, hamulcach itp. Aczkolwiek są wyspecjalizowani „kabiniarze", blacharze, lakiernicy itp.
Pracujecie na dwie zmiany?
Gdy przyszliśmy tu w czerwcu, to po dwóch miesiącach przeszliśmy na pełne dwie zmiany. Od 6.30 do 22.30. Wcześniej pracowaliśmy w jednej rozciągniętej zmianie. Z tym, że jest to czas oficjalny, bo zdarza się, ze mistrz z mechanikami zostają do rana, bo jest pilna praca do wykonania - sytuacja awaryjna, klient potrzebuje wyjechać. Jeśli wiadomo, że nie ma szansy pewnej pracy wykonać w nocy, to nie porywamy się na zarywanie nocy. Ale jeśli jest szansa, to wychodzimy naprzeciw...
To jest opłacalne? Czy wasz klient płaci więcej za taką usługę?
Nie, więcej nie płaci. My płacimy więcej mechanikom za nadgodziny, zgodnie z kodeksem pracy. Liczymy na to, że ten klient będzie pamiętał, że robimy dla niego coś ekstra. I do nas wróci.
Czy zajmujecie się tachografami. To konieczność?
Nie jest to konieczność. Weszliśmy w tę działkę dość późno. Procedura uzyskania możliwści naprawy tachografów nie jest taka prosta. Teraz mamy zezwolenie na obsługe tachograf.ów analogowych, które będą już wymierały śmiercią naturalną. Jeden z naszych pracowników ma uprawnienia z Głównego Urzędu Miar do prac serwisowych. Podejrzewam, że jest to kwestia miesiąca rozszerzenia zezwolenia na tachografy cyfrowe. Czy jest to opłacalne? Na to się nigdy nie nastawiamy. Staramy się, by klient miał u nas wygodniej.
Staramy się go obsługiwać w ten sposób, że jeśli do nas przyjedzie, to by od początku do końca był załatwiony, Dlatego wchodzimy w dodatkowe rzeczy, Bo równie dobrze można by mu powiedzieć - proszę jechać do innego warsztatu. Ale klient traci czas na dojazdy. Niech klienta poświęci nam godzinę więcej, dwie... A wiadomo, że godzina w transporcie - czas - jest naprawdę drogi.
Czy ten rozwój usług wynika właśnie z analizy potrzeb klientów?
Wiadomo, że klient pyta. Ten, który jest pierwszy raz - czy wymienia opony - to pyta, czy mamy możliwość kalibracji. To jest bardzo pomocne. Podobnie z okręgową stacją kontroli o pojazdów, którą tu mamy. Tu klientów nam przybywa - bo są klienci z zewnątrz, którzy są tylko na przeglądy i inni, które nie muszą już jeździć. A mamy ten komfort, że my urządziliśmy OSKP w najwyższym standardzie, który nam pozwala na zapomnienie o okresie dostosowawczym do wymagań. OSKP już budowaliśmy od początku. TDT wszystko sprawdził. Mamy dobre wyposażenie, kanał zupełnie inny niż w zwykłych OSKP, bo musi obsłużyć też samochody osobowe - gdzie przestrzeń musi być mniejsza. Choć do wąskiego kanału wjechał raz samochód ciężarowy. Szczęśliwie się skończyło na smiechu...
Jaki był koszt wybudowania obiektu?
Ciężko mi powiedzieć - na pewno ponad 10 mln zł. Sama budowa bez wyposażenia to połowa kosztów, a bardzo drogie jest wyposażenie, a mamy naprawdę dobre wyposażenie. Sama lakiernia jest największą tego typu na Mazowszu. Myjnia - jedna z najnowocześniejszych myjni Karchera. To są naprawdę ogromne koszty.
Skąd taki pomysł na firmę?
Wcześniej firma mieściła się w Zielonkach. Ale standardy rosną, producenci wymagają - ale tam mnie można było spełnic. Teren był wąski, ale długi, niczego nie można było przebudować. Teraz potencjał jest choć hala i tak jest tak wielka, że większej nie ma w kraju, a i w Europie jest ciężko znaleźć. W tej chwili świeżo budowane serwisy w Europie wielkością są mniejsze. Także mamy zapas, mamy też terenu w zapasie.
A ile jest zleceń miesięcznie?
Średnio - od 1200 do 1500 miesięcznie. Z tym, że tu wchodzą zlecenia wszystkie: wypadkowe, mechaniczne itp. Każde zlecenie to pojazd lub naczepa. Jeśli warsztat odwiedza jeden klient, który przyjedzie ciągnikiem z naczepą, to otwieramy mu dwa zlecenia.
Z jakiego terenu obsługujecie klientów?
Klienci przyjeżdżają z całego kraju. Mamy więcej z racji położenia przy trasie wschód-zachód. Z przypadku jest niewielu. Ale coraz więcej klientów nas widzi, i mogą sobie czasem zaplanować ze towarem czy na pusto - mogą sobie zaplanować postój na naprawę
A jaka jest kolejka oczekujących?
Jest spora, ale staramy się, by nie była dłuższa niż dwudniowa. Możliwości mamy i w taj chwali jest taki okres - wczesno-wiosenny, że nie sprzyja zdrowiu mechanikom. Nie mamy teraz zbyt wielu mechaników.
Odczuliście państwo odpływ mechaników za granicę?
Narzekać narzeka wielu, ale odpływu wielkiego nie ma. Nie wiem, czy jest to podyktowane dobrymi warunkami, atmosferą w pracy. Ale odeszło od nas może trzech pracowników, którzy wyjechali za granicę. Z czego jeden był jeden całkiem świeży, podejrzewam, że był już w momencie przyjścia do nas zdecydowany na emigrację. Może chciał przeczekać ten moment. Tak więc w zasadzie wyszło nam dwóch ludzi za granicę. Choć trudno było znaleźć nowego pracownika - a był tak moment, że szukaliśmy ludzi - jest naprawdę ciężko. Teraz zgłaszają się ludzie, w przypadku których deklarowane umiejętności nie zawsze przekładają się na umiejętności.
Szukacie też mechaników z doświadczeniem w osobówkach? To dwa światy - jak mawiają niektórzy...
Tak, to rzeczywiście dwa światy. Jeśli to zupełnie młody pracownik, który się dopiero uczy, nabiera doświadczenia w samochodach osobowych, to mu będzie zupełnie łatwo się przestawić. Bo on to doświadzz\nie łapie dopiero. Elektrykowi czy też elekjtronikowi jest stosunkowo łatwo przestawić - o ile jest to osoba świeźo myśląca...
A jak rozliczacie pracowników?
Na wynagrodzenie składają się dwie części - wynagrodzenie podstawowe, które jest stałe, zależne od przeprowadzonych godzin. Nie jest ono może wysokie, choć nie jest to najmniejsze krajowe wynagrodzenie - staramy się to różnicować w zależności od doświadczenia pracownika. A druga część wynagrodzenia pracownika - to zapłata za to, co pracownik zrobi. I rzeczywiście pracownik może sobie wyliczyć, co istotnie zrobi, czyli za co efektywnie nam zapłacił klient. Wiadomo, że do 100 godzin ma pewną pensję, od 100 do 130 godzin jego stawka jest wyższa, a powyżej 130 godzin ta stawka jest jeszcze wyższa. Wiadomo, że dążymy do tego, by mechanik miał jak najwięcej godzin sprzedanych. Człowiek jest zawsze człowiekiem i kombinuje, a wiadomo, że pracownik dostaje tyle, za ile my możemy zafakturować klienta - a my możemy to zrobić na takim poziomie, który jest zafakturowany w katalogu.
A jaka jest stawka za roboczogodzinę netto dla klienta?
W tej chwili jest to 140 zł netto dla klienta z grupy MAN. Dla pojazdów innych - 110 zł netto. Dla MAN-owskich bez znbaczeniq czy to praca mechniczna czy elektroniak. Nie rozgraniczamy tego, mamy jednolta stawkę.
Baza klientów rośnie?
Tak. Ona cały czas rośnie. Co dzień dochodzą nowi kontrahenci. O tym inforujem system - aczkolwiek nie kontroluję tak dokładnie, czy jest to nowy nabywca, czy sprzedawca, aczkolwiek w systemie komputerowym widzę, że doszło 10 nowych kontrahentów...
Macie swój magazyn części?
Tak. Jest zaopatrzony bardzo dobrze, jak podręczny magazyn serwisu. Jest to bardzo kosztowna działalność, bo części, które leżą, też kosztują. Staramy się uzyskać jak najlpesze termoiny płatności, ale niektóre firmy stosują bardzo krótkie. O półrocznych możemy zapomnieć...
Jaki jest średni wiek przyjmowanego u was samochodu?
Trudno powiedzieć. Nie wypędzimy żadnego auta. Każdy obsłużymy, choć wiadomo, że im starszy samochód, tym rzadziej odwiedzają autoryzowane serwisy. Właściciele takich aut starają się zaoszczędzić pieniądze. Tańszej obsługi w malutkich warsztacikach, gdzie roboczogodzina jest tańsza. To się później nieraz mści na kliencie, bo w takim warsztacie będzie miał zrobiony tylko ograniczony zakres napraw. Może będzie miał gwarancję, ale nasza gwarancja jest o wiele szersza - bo jeśli nawet jest za granicą, a wiadomo - kierowcy nie zawsze mają przy sobie karty płatnicze, czy odpowiedni zapas gotówki, by zapłacić za naprawę, to zwracają się do nas o udzielenie gwarancji płatności. Jeśli to nie jest nasz klient, to my takiej gwarancji nie udzielimy. Jeśli nasz wiarygodny klient, który był do tej pory wypłacalny, to nie ma problemu.
Macie państwo wyjazdową pomoc?
Własnej pomocy nie mamy. Mieliśmy, ale nawet wówczas się nie nastawialiśmy na pomoc ogólną, tylko jako pojazd dla nas. Nie zarabialiśmy na ty, Mamy zaprzyjaźnionych holowników, którzy mają dla nas korzystniejsze stawki niż dla przypadkowego holowania. Idą dla nas na rękę - nawet podejmują się takich przypadków, które zwykle byłyby nieopłacalne. Nie było takiego przypadku, żeby odmówili.
W czym Pan widzi przyszłość - w jakiej działalności serwisowej za 5-10 lat/
Staramy się rozwijać cały czas, z tego co widzę, to szansę na istnienie, na rozwój będą miały te warsztaty, które będą zapewniać klientom kompleksowość usług. Jak widzę po innych warsztatach, które specjalizują się tylko i wyłącznie w jednej marce czy tylko ciągnikach, bez napraw naczep, to klienci przyjeżdżają wówczas, kiedy muszą. Tu próbujemy się podjąć wszystkiego. Przyszłość na pewno jest związana z rozwojem elektroniki. Serwisy, by nadążyć za rozwojem rynku, będą musiały się wyposażać w testery, bo nie jest problemem już dostępność części, zamienników, których jakość się poprawia, a cena maleje. Tej elektroniki jest o wiele więcej niż w samochodach osobowych i coraz więcej napraw mechanicznych jest uzależnionych od elektroniki. Trzeba jakiś układ wyłączyć, by można było go naprawić. Aele nie na zasadzie wyciągnięcia kostki z przewodami, ale przeprogramować komputer, potem włączyć, skalibrować itp. Widać, że producenci dążą do tego stanu.
Państwo stosujecie zamienniki?
Tak. Dajemy wybór. Są przepisy GVO, które mówią, że nie możemy klienta zmusić do stosowania droższych części oryginalnych. Z tym, że klient wie, że ich stosowanie może być czasem powodem do odrzucania roszczeń gwarancyjnych. Klient wybiera - bo jak usłyszy: nie możemy panu zamontować tej części, to potem do nas nie wróci. Wybierze następnym razem warsztat, w którym mu zamontują taki zamiennik. Nie możemy sobie pozwolić na to, by takich klientów tracić, my ich musimy pozyskiwać.
Uzgadniacie to z nimi?
W przypadku stałych klientów wiemy, czego się spodziewać. Jeśli są inne rzeczy do naprawy niż zgłosił klient, to ustalamy telefonicznie lub faksowo, mailem - wysyłamy kosztorys.
Będziemy chcieli wejść w naprawy agregatów chłodniczych, w tej chwili nie mamy autoryzacji, ale jest dużo chłodni i teraz musimy albo wzywać serwisantów z zaprzyjaźnionego serwisu, albo odsyłać klienta do innego serwisu.
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarza do tego arykułu










