Buduję salon bez kompromisów
Rozmowa z Jerzym Szewczykiem, dealerem VW i Audi, budującym nowy salon sprzedaży Audi

Działka przy ul. Radzymińskiej, na której dziś powstaje salon Audi, stała długo pusta. Dlaczego?
Mamy ją jeszcze od lat osiemdziesiątych. Kiedyś ją kupiliśmy z przeznaczeniem pod usługi motoryzacyjne i teraz się doczekałem budowy salonu.
Trzymaliście Państwo ziemię specjalnie pod budowę tego salonu Audi?
Nie. To przeznaczenie wyklarowało się w trakcie różnych procesów, związanych z naszymi zamiarami i wymaganiami producenta. Po prostu w którymś momencie zapadła decyzja, że zbudujemy na tej działce salon Audi. I tak się stało. Szacuję, że pod koniec marca dokonamy tam odbiorów technicznych, o ile wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Jak wielki będzie to obiekt? Czy będzie to tylko salon sprzedaży?
Na razie mówimy o budowie salonu. Umiejscowienie w tamtym miejscu serwisu nie jest jeszcze przewidywane. To będzie drugi etap inwestycji, dlatego na razie nie mogę mówić o szczegółach. Natomiast mogę powiedzieć, że sam salon będzie potężny. Będzie go tworzyło prawie tysiąc metrów kwadratowych powierzchni wystawowej, do tego dojdzie oczywiście powierzchnia biurowa oraz magazyn części zamiennych, który jest u nas świetnie zaopatrzony - z tego zresztą jesteśmy znani.
Salon będzie się mieścił tylko parterze?
Cały obiekty jest podpiwniczony, więc i piwnica zajmuje ponad 1000 mkw., dokładnie po obrysie budynku. Po ziemią będziemy trzymać auta po to, by móc je prezentować klientom w normalnych warunkach. Bo wiadomo - na placu, gdy pada deszcz czy śnieg, nie ma pogody, to prezentacja może stać się udręką dla klienta. Potencjalni nabywcy audi to wymagający klienci. Oni chcą na własne oczy obejrzeć auto. Nawet to z naszego „placu". U nas będą mieli taką możliwość przez cały rok. Bez wychodzenia na zewnątrz.
Czyli podziemny garaż nie będzie tylko roboczym pomieszczeniem?
Owszem. Klient nie będzie tam spędzał mnóstwa czasu. Zejdzie tam tylko po to, by zobaczyć auto, sprawdzić kolor lakieru, opcjonalne wyposażenie itp. Inne modele będzie oglądał w salonie. A myślę, że tu, na powierzchni wystawienniczej - na poziomie parteru - zmieści się 15 samochodów. Czyli cała gama samochodów Audi.
Jak długo trwały przygotowania do budowy?
Proces projektowania i uzyskania pozwolenia na budowę trwał około roku. Tyle to trwa w Warszawie. Uzyskanie warunków zabudowy, przekonanie sąsiadów, którym się budowa salonu nie podobała... Doszło też do paranoidalnej sytuacji - musieliśmy przekonywać, że obiekt nie będzie emitował nadmiernego hałasu. Dziwne, skoro budynek stoi w bezpośrednim sąsiedztwie trzypasmowej trasy, która sama w sobie jest hałaśliwa i emituje więcej hałasu niż mój obiekt. Polska kraj absurdów.
Importer pomagał państwu w budowie? Na czym polega jego wkład?
Z jednej strony na stawianiu wymogów i warunków, ale z drugiej - na doradztwie, czyli pilnowaniu, by budować salon zgodnie ze standardem. Choć akurat ten ostatni pomysł to nie do końca mi się podoba.
To z powodu standardowej architektury?
My się przed nią nie bronimy, ale nie do końca podoba mi się taki pomysł, by wszystkie salony Audi w Polsce wyglądały tak samo. Oczywiście rozumiem doskonale, że obiekty powinny mieć charakterystyczne elementy danej marki, by klient wiedział, że wchodzi do salonu Audi, a nie miejsca, w którym sprzedaje się inne samochody. To jest dla mnie rzecz bezdyskusyjna. Ale inne elementy mogłyby być zupełnie niepowtarzalne, powstawałyby piękne, niepowtarzalne salony. W Polsce dobrych architektów jest sporo... Klient by do mnie przychodził nie tylko po to, by obejrzeć nowe samochody, ale choćby po to, by zobaczyć ładną architekturę. Nie mówię, że obiekt, który u nas powstanie będzie brzydki, ale będzie taki sam, jak każdy z pozostałych salonów audi w Warszawie. A to trochę nużące. Tym bardziej, że będzie nas kosztował grubo ponad 10 mln złotych. Za te pieniądze można wybudować coś przyciągającego uwagę.
Próbował Pan przekonać do innej wizji?
Na początku mieliśmy spotkania z architektem Audi i przekonywaliśmy się do pewnych rozwiązań. Próbowaliśmy coś zmienić. Ostatecznie podjęliśmy decyzję, że budujemy zgodnie z projektem Audi. Nie robimy takich zabiegów, jak niektórzy dealerzy oszczędzający na materiałach czy rozwiązaniach konstrukcyjnych. Powiedzieliśmy sobie, że tego robić nie będziemy, że u nas wszystko będzie zgodne ze standardem i na najwyższym poziomie. I tak jak sobie Kulczyk Tradex (importer Audi - red.) życzy. Kafelki będą takie same jak kafelki audi w całej Europie. Meble też zostaną sprowadzone z Niemiec, od tego producenta, którego poleca Audi.
Czyli wszystko będzie zgodne z wizją Audi?
Jedynym elementem, na który się nie zdecydowaliśmy, to świetlik w suficie. Ale rezygnację podyktowały raczej względy ekonomii. Nie chodzi o wykonanie, tylko o utrzymanie warunków we wnętrzu. To potężna szklana powierzchnia, która generuje latem dużą temperaturę, więc i spory koszt, jeśli chodzi o klimatyzację. A zimą trzeba to ogrzać. Ze świetlika można było zrezygnować. Pozostałe elementy w 100 % zgodne założeniami producenta. Od 41 lat współpracujemy z firmą Audi, najdłużej w Polsce, i chcielibyśmy do tej tradycji nawiązać, zawsze na najwyższym poziomie.
komentarz









