Przejmujemy salon, by wykorzystać potencjał lokalnego rynku
Rozmowa z Tomaszem Bułhakiem, szefem nowego salonu sprzedaży Citroen Polska przy ul. Puławskiej w Warszawie

Salon Citroena przy ul. Puławskiej 338 istniał już, ale teraz jest reklamowany jako nowy. Na czym polega zmiana?
Rzeczywiście, ten salon powstał kilka lat temu – stworzyła go firma Classic, wieloletni dealer. Citroen Polska kupił go 18 grudnia, salon uruchomiliśmy 2 stycznia. Teraz mamy dwa salony w Warszawie. Na rynku, który ma według nas jeszcze wielki potencjał.
To jakiś trend, że importerzy przejmują salony od prywatnych przedsiębiorców?
Trudno powiedzieć, każda marka ma swoją strategię. Ten zakup nie był elementem jakiejś cichej strategii Citroena realizowanej w Polsce, ale transakcją, do której doszło ze względu na zbieg różnych wydarzeń. Fakt, że byliśmy zainteresowani tą lokalizacją, chcieliśmy zresztą wzmocnić naszą pozycję na rynku w stolicy.
Czy wybieraliście ten salon spośród kilku innych propozycji?
Zdecydowanie to kwestia lokalizacji, bo pod sobą mamy pół miliona mieszańców Ursynowa, dość majętnych, którzy potencjalnie są naszymi klientami. Poza tym jest tu droga na Piaseczno, co sprawia, że ruch tu jest bardzo duży. A sąsiedztwo centrum handlowego także sprawia, że mamy dużo klientów.
Czy przeprowadziliście państwo tu przebudowę?
Nie było takiej właściwej przebudowy. Ten salon jest młodym obiektem, nieźle się prezentuje od zewnątrz, więc nie było potrzeby burzenia i budowania na nowo. To przestrzenny obiekt z miejscem na ekspozycję 12-13 aut, czyli w naszym przypadku – na pełną gamę samochodów osobowych. Przed salonem mamy miejsce na gamę samochodów dostawczych.
Zmianie uległy detale, bo zmienił się właściciel. Trochę przebudujemy fasadę, te prace się zaczynają, ale głównie skupimy się na reorganizacji tego punktu i wzmocnieniu jego potencjału.
Zmieni się także organizacja serwisu?
Tak. Teraz powierzchnia części serwisowej liczy sobie ok. 500 mkw. Ale jesteśmy w trakcie reorganizacji pracy w serwisie. Na pewno będziemy powiększać te powierzchnię, bo już w tej chwili wydaje się niewystarczająca. Powierzchnia serwisu nie jest mała, ale uważamy, że w tej dzielnicy – w środku Ursynowa, które ma przecież pół miliona mieszkańców i to dość zamożnych – obrót będzie dynamicznie wzrastał. Stąd plan rozbudowy serwisu. Nie będzie to problemem, bo hala ma konstrukcję modułową, z tyłu jest plac, który może zostać wykorzystany i umożliwi budowę. Sądzę, że do tej operacji dojdzie w perspektywie roku. Teraz mamy 8-10 osób w serwisie. Ale myślimy nad uruchomieniem drugiej zmiany.
Ile jest teraz stanowisk?
Pięć na podnośnikach plus kilka stanowisk wolnych - do drobnych napraw czy montażu elektryki. Jest też ścieżka diagnostyczna.
Jak jest przyjmowane auto do naprawy?
Gdy klient przyjeżdża samochodem do serwisu, to zgłasza się do doradcy serwisu – dostaje taką konkretną osobę, która prowadzi całą naprawę. Potem ta osoba się kontaktuje z klientem.
Doradcy to byli mechanicy czy pracownicy sprzedaży?
Różnie. Przejmując ten punkt przejęliśmy też załogę działającą w pewnych warunkach i tak staramy się funkcjonować. W związku z tym nie mamy takich założeń, że pracownik recepcji musi mieć konkretnie określone wykształcenie, ujęte w ramy. Ten brak nie przeszkadza w poprawnym działaniu struktury. Bo podstawą jest człowiek, a nie struktura. Jest oczywiście pewna koncepcja, która ma szansę całkiem nieźle zadziałać w tej załodze. Na razie badamy potencjał, ocenimy kiedy będzie czas na rozbudowę.
Co jeszcze obejmą zmiany?
Planujemy szczególnie intensywny rozwój sprzedaży samochodów do firm. To dla nas duże wyzwanie, z tego względu, że tutejsi mieszkańcy to głównie osoby fizyczne, które kupują auta osobowe, a firm jest mniej. Ale tkwi w stolicy wielki potencjał. Mamy nadzieję, że wiele firm będzie nabywcami samochodów dostawczych. Tym bardziej, że w perspektywie całej sprzedaży citroena zwiększa się udział sprzedaży aut użytkowych. Z tym się zdecydowanie wiąże przyszłość.
W tej lokalizacji także będą sprzedawane auta dostawcze?
Zdecydowanie osobowe, dlatego widzimy wciąż możliwość powiększania wolumenu sprzedaży dostawczych samochodów. Tylko trzeba go zaoferować umiejętnie klientom. Teraz wysoka jakość obsługi jest podstawą, bez niej nawet posiadając wysoką jakość obsługi, jest ciężko funkcjonować.
Czy klient serwisowy też został przejęty? Przesunęliście innego?
Nie przesuwamy klientów z innych lokalizacji. Staramy się raczej zawalczyć o nowych, ściągnąć ich tu. Oczywiście baza klientów jest dość duża, bo salon od dawna działa, punkt jest dobrze tu widoczny, klienci często zaglądają. Będziemy pracować nad zwiększeniem tej bazy poprzez rożne akcje marketingowe, mailingowe, promocyjne itp. By potem na serwisie zwiększyć powierzchnię.
Jakie przychody przynosi serwis w całej wartości sprzedaży salonu?
Oczywiście jest tak, że serwis przynosi większość przychodów. Ale ciężko mi teraz to konkretnie określić, bo działamy na dobrą sprawę od dwóch-trzech tygodni. Na jakiekolwiek analizy jest za wcześnie Sądzę, że po pierwszym kwartale będę mógł to ustalić.
Tomasz Bułhak
Ma 29 lat, od grudnia zarządza serwisem. Z Citroenem związany jest od 19. roku życia. Zaczynał w Citroenie Classic sp. z o.o., gdzie pracował jako handlowiec. W 2004 r. przeszedł z Toyota Bank Polska do Citroen Polska, gdzie pracował jako szef strefy ds. handlowych – najpierw w strefie północno-zachodniej, a 16 miesięcy temu zaczął odpowiadać za strefę południowo-wschodnią.
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarza do tego arykułu










