Wyjazdowa pomoc zdobywa nam klientów
Rozmowa z ANDRZEJEM RADZKIM, szefem serwisu oponiarskiego Auto-Forum w Łomiankach
Widać u państwa w serwisie wielkie szyldy opon Continental i Semperit. Ale macie państwo także opony innych marek. Skąd ta dominacja?
Nasza firma Auto-Forum kiedyś była jedynym przedstawicielem opon Semperit na Polskę. Zaczęliśmy sprowadzać te opony do Polski. I kiedyś nazywaliśmy się Opony-Semperit. Później, gdy Continental wykupił markę Semperit, to i my postanowiliśmy poszerzyć nasz asortyment o inne opony – właśnie Continentala. A jeszcze później stwierdziliśmy, że trzeba sprzedawać wszystkie marki i zaczęliśmy to robić. Ale Semperit jest dla nas marką sentymentalną. Taką zapewne pozostanie...
A klienci mają swoje ulubione marki?
Tak. Zależy od klientów. Nasi – a obsługujemy głównie floty samochodowe liczące od 20 aut do ponad tysiąca – mają swoje typy. W zależności od tego, jaki jest budżet owej floty. Floty farmaceutyczne, a takie między innymi obsługujemy, kupują często opony z górnej półki. Te firmy charakteryzują się bardzo dużą rotacją samochodów. Po 3-4 latach auto jest wymieniane na nowsze, nie ma aut starych. Do tych nowych są kupowane opony droższe, świetnej jakości – z reguły Continental, czasem Michelin. Ale są też floty, które biorą opony firmy Barum i sobie je chwalą.
Taki klient nie lubi zmian?
Nie. Gdy klient już wybierze, to z reguły na jego pojazdach przez parę lat zakładamy takie same opony. Skoro kierowcy, którzy korzystają na co dzień z samochodów są zadowoleni z jakości gum i mówią, że opony są dobre, to po co zmieniać?
Nastawiacie się na klienta indywidualnego czy flotowego?
Naszą główną działalnością jest obsługa flot – zarówno osobowych, jak i ciężarowych. Klient indywidualny stanowi nikły procent, z reguły to osoby, które serwisowały tu służbowe auta.
Jak dbacie o klientów?
O flotowców dbamy szczególnie. Mamy dwa działy – pierwszym zajmuje się Andrzej Kozicki. To dział flot samochodów osobowych. Drugi dział – aut ciężarowych – zajmuję się ja. Floty aut ciężarowych to specyficzny klient. Zależy mu przede wszystkim na czasie. Te samochody nie mogą pozwolić sobie na „stanie”, bo z reguły nie mają zastępczych. Dlatego opony w ciężarówkach wymieniamy na miejscu, u nas, albo też wyjeżdżamy na drogę. Jeżeli któryś z naszych klientów ma awarię, to jesteśmy w stanie naprawę wykonać w drodze.
Jaki zasięg wchodzi tu w grę?
Współpracujemy w systemie serwisów Continentala. Na tym polega ta sieć, że trzeba wyjechać do klienta. Poza tym, że tu pracuje serwis od poniedziałku do piątku, a w sezonie i w soboty, to mamy serwis mobilny dla ciężarówek, pracuje całą dobę. Obsługuje go na zmianę 2-osobowy zespół wyjazdowy. Mamy dwa takie zespoły, ale jeden samochód. Zespół ma dyżury tygodniowe. Mechanicy mają telefon komórkowy przy sobie i pracują 24 godziny na dobę. Próbowali pracy innych zmianach, ale stwierdzili, że dyżury po tygodniu są najlepszym wyjściem. Od poniedziałku do niedzieli.
Często ten mobilny serwis wyjeżdża?
Z reguły codziennie gdzieś wyjeżdżamy. Ale są takie dni, że musimy odmawiać, bo zadzwoni trzech klientów naraz. I trudno to pogodzić. Teraz unowocześniamy nasz serwis mobilny – zmieniamy sprzęt, zmieniamy instalację na nowszą.
Gdy rozmawiałem z kilkoma szefami serwisów, oni przyznawali, że mieli podobne rozwiązanie, ale nie do końca im się to opłacało, więc wycofali się z mobilnego serwisu. Jak to jest u was?
To była spora inwestycja. Przede wszystkim trzeba zainwestować w samochód i to taki, w którym się cały sprzęt
zmieści. A sprzętu jest sporo, bo muszą być tu i urządzenia, i agregaty. A jeszcze trzeba wziąć trochę opon ze sobą, by mieć je na wymianę. My wykorzystujemy ten serwis od ok. 4 lat, i jakoś mamy klientów, więc auto zarabia na siebie.
Pan sądzi, że ta inwestycja już się zwróciła?
Tak, bo sprzedaje się i oponę, i usługę. I klient ma wygodniej, nie musi do nas przyjeżdżać. Maszyny do obsługi opon ciężarowych i tak mam od początku istnienia firmy. Więc nie musieliśmy inwestować w nowe maszyny, tylko w samochód. A jeśli nasz mobilny warsztat stoi akurat u nas na placu, a właśnie przyjedzie klient, to zrobimy mu usługę na miejscu. I wszyscy są z tego zadowoleni. Oczywiście chcemy to rozwijać, myślimy o powiększeniu tej oferty, ale wszystko pomału.
To będzie drugi samochód?
Chcielibyśmy.
A jeśli pomocy wymaga wasz klient, który znalazł się bardzo daleko stąd?
Nie chcemy jeździć do Szczecina wymieniać opon, wystarczy nam, jak będziemy opony sprzedawać w Warszawie i na obrzeżach Warszawy. Ale od czego jest sieć? Jeśli chodzi o serwisy wyjazdowe, to mamy współpracujące z nami serwisy we wszystkich praktycznie miastach Polski.
Ile ich jest?
Tak, mamy je w 37 miastach, chodzi o większe miasta. Jeśli ktoś jeździ na trasach w okolicach Gdańska, to ma serwisy w Gdyni, Elblągu i Słupsku – oddalone od siebie o kilkadziesiąt kilometrów. Serwisy współpracują z nami, dla wygody naszych klientów. Rozliczają się za wykonane usługi z nami, a nie z kierowcami, którym pomagają. To wygoda dla naszych klientów. Bo jeśli jest flota, która liczy tysiąc aut, jeżdżących po całej Polsce, to opiekujący się nią kierownicy oczekują klarowności. Chcą mieć jednakowe ceny usług. I sieć, którą stworzyliśmy, im to zapewnia. Cała dokumentacja przechodzi przez naszą centralę. Kierowca w Gdańsku podpisuje tylko dokument, że usługę odebrał w terenie, ale cała obróbka dokumentów i wystawianie faktur odbywa się już u nas. Stąd obciążamy całą flotę za naprawy w Polsce. Chodzi o to, by kierowca nie tracił czasu i zajmował się tylko pracą.
Długo tworzyliście tę sieć?
Dość długo. Specjalizujemy się we flotach od ośmiu lat, mamy już sporo stałych klientów.
Ile to jest w sumie aut?
Trudno to policzyć. Z flot mamy praktycznie każdą, która zechce z nami współpracować, są floty co maja po 20
aut, największe mają po 700–1100 aut. Takie też obsługujemy. Średnie floty mają od 200 do 500 aut na terenie całej Polski. Prowadzimy także usługi specjalistyczne – dostarczanie opon do samochodów dla firm przewożących pieniądze. To zbrojone opony.
Macie jeszcze czas dla klienta indywidualnego?
Floty zajmują nam bardzo dużo czasu, bo w Warszawie i okolicach jeździ bardzo dużo aut służbowych. Jak tylko
spadnie pierwszy śnieg, to wszyscy dopiero wówczas ruszają na wymianę opon. Jednego dnia chcą to wykonać, a to niewykonalne. Ale stałych klientów indywidualnych mamy z najbliższego sąsiedztwa. Trochę z rynku łomiankowskiego, choć jest tu trudno, bo pełno warsztatów. Ale i z Piaseczna, bo nasza firma niegdyś miała siedzibę pod Piasecznem. Mamy teraz nawet takich stałych klientów, którzy wciąż do nas przyjeżdżają, chociaż mieszkają na drugim końcu Warszawy. Ale i z tego klienta indywidualnego jesteśmy bardzo zadowoleni.
W jakich godzinach pracuje serwis?
Zwykle między godz. 8 a 17, a w sezonach uruchamiamy pracę w soboty, pracujemy od godz. 8 do 13. Poza sezonem tylko od poniedziałku do piątku. Natomiast serwis mobilny dla ciężarówek, pracuje całą dobę.
Czy istnienie takiej pomocy wyjazdowej była argumentem przy podpisywaniu kontraktów z flotami?
Tak. Dużo firm jest z tego zadowolonych. To tradycja Continentala. Jeśli klient jest np. w Hanoverze czy w Hamburgu, to Continental zobowiązał się do tego, że w godzinę dokona wymiany. Ale jest też druga korzyść takiego serwisu mobilnego – można pojechać do klienta na bazę. Auta w piątki zjeżdżają do bazy. Jedziemy tam naszym samochodem i mamy w sobotę pole do popisu. Wymieniamy, przekładamy z jednego auta na drugie – to możliwe, bo flotowcy starają się zamawiać jeden rodzaj opon. Podobną usługę organizujemy dla flot osobowych, które mają jednego dnia zlot floty – bo pracownicy mają w centrali jakieś zebranie i jest kilkadziesiąt aut, to w czasie tych kilku godzin jesteśmy w stanie na ich parkingu wymienić opony.
komentarz









