Auto Service Manager
strona główna mapa strony kontakt
  • Zarządzanie serwisem
    i salonem sprzedaży
  • Inwestycje
  • Części i akcesoria
    samochodowe
  • Narzędzia
    w serwisie
  • Wyposażenie
    warsztatu
  • Diagnostyka
  • Elektronika
    w serwisie
  • Nowości
    producentów
  • Warsztat
    lakierniczy
  • Warsztat
    LPG
  • Warsztat
    Truck
  • Oleje
  • Strona główna
  • Wywiady

Tester, markowy, choć niekoniecznie najdroższy!

« powrót do listy artykułów
wersja do druku


Rozmowa z Marcinem Tarasiukiem, współwłaścicielem warsztatu AM Serwis w Warszawie

Dawno zauważyliście, że bez nowoczesnych urządzeń diagnostycznych działalność serwisu nie ma sensu?

Nasz warsztat obsługuje dużo flot samochodowych. W pewnym momencie zauważyliśmy, że zaczęło być coraz więcej nowych aut, które mają nieco inną mechanikę, zaawansowaną już nawet nie elektrykę, ale elektronikę. Bez komputera nawet doświadczony mechanik był zielony, nie wiedział, co się dzieje w przypadku prób naprawy. A przecież nie były to samochody fabrycznie nowe, tylko takie, które „wyszły” już z okresu gwarancyjnego. Gdy trafiały do warsztatu nieautoryzowanego, jak nasz, zaczynały się kłopoty. Niby silnik pracował normalnie, po jakichś naprawach wydawało się, że nie powinno być żadnych problemów. Jednak użytkownik dostawał auto z powrotem i mówił, że jest źle. Bez diagnostyki komputerowej nie można było dojść do tego, co się tak naprawdę z autem dzieje. Dlatego musieliśmy zainwestować i kupić urządzenia testujące. Dziś technika nawet w kilkuletnich samochodach jest tak zaawansowana, że bez komputera naprawy samochodów nie ma sensu przeprowadzać. Człowiek zagrzebałby się w rozbabranym aucie na dzień lub dwa, szukając najprostszej rzeczy do naprawy.

Czym się głównie zajmujecie?

To naprowadziło nas na pewien trop – teraz zajmujemy się diagnostyką samochodowych sterowników i układów w autach większości marek, choć mamy oczywiście ulubione. To głównie mercedes, trochę opel. W nich możemy naprawiać praktycznie wszystko. Sprzęt, jakim dysponujemy, jest porównywalny z tym, jaki mają autoryzowane serwisy.

Jakie urządzenie pełni u was podstawową funkcję?

Mamy tester firmy Launch, obsługujący samochody wszystkich marek. To jest moim zdaniem lepszy produkt niż boschowski KTS. Można na nim zbadać więcej układów. Jedynie co sprawia problem, to opisy w tłumaczeniu polskim. Ale wystarczy tego produktu trochę się nauczyć, trochę na nim popracować, by nabrać doświadczenia. Wówczas obsługa staje się prosta.

Producent organizuje szkolenia, które to ułatwiają?

O ile na rynku jest dużo firm, które prowadzą szkolenia z obsługi KTS, to firm, które prowadzą szkolenia z obsługi testerów Launch, nie ma. Jesteśmy jednym z pierwszych klientów importera – firmy Launch Polska. Jestem naprawdę zadowolony z tego produktu. Jestem tak znanym entuzjastą, że jak producent ma klienta, podsyła go do nas. Właśnie na szkolenie, na prezentację urządzenia. Jako praktycy jesteśmy w stanie pokazać nowemu klientowi wady i zalety tego testera. Nie znaczy to, że KTS jest złym testerem. Sami też mamy KTS-a. Launch się z nim uzupełnia, bo jest na tyle dobry, że łączy się z tymi komputerami samochodów, z którymi nie łączy się KTS.

To konkretne marki, czy wręcz modele samochodów?

Nawet modele czy wersje silnikowe. Wydawałoby się, że w jednej marce samochodów są te same silniki, ale jeden z nich nie daje się połączyć. Najczęściej to się dzieje w przypadku fordów. Ford najlepiej się diagnozuje na oryginalnym testerze Forda, ale to przykład na to, że testery dedykowane są najlepsze. Tylko że serwisu niezależnego najczęściej na takie maszyny nie stać.

Producenci strzegą tajników technicznych?

Robią to po to, by klient wrócił do serwisu autoryzowanego. Nawet po upływie okresu gwarancyjnego. Tam musi zapłacić za te kafelki, za wysoki standard salonu. Taki producent nie może sobie pozwolić na „wypychanie” aut raz na zawsze. Zarabia jeszcze na ich serwisowaniu.

Jakie są najważniejsze różnice między testerami Boscha i Launcha?

Kilka lat temu zakup testera Launch oraz dodatkowe elementy kosztowały mnie sumę 15 tys. zł. W tej chwili ten sam produkt kosztuje siedem tysięcy. Spadek cen, jaki nastąpił, ma oczywiście związek z niebywałym wzrostem konkurencji na tym rynku. Ale proszę zauważyć: cena spadła dwukrotnie! Natomiast w przypadku Boscha jest inaczej. My na szczęście kupiliśmy tester z warsztatu, który się likwidował, nie kosztował w związku z tym wiele. Ale kończyła się umowa i musieliśmy na jej aktualizację wydać prawie trzy tysiące złotych.

Gdyby Pan miał doradzić menadżerowi warsztatu, co kupić?

Nie wiem. Na pewno Bosch jest duży, ma nowoczesny wygląd, widać po nim, że jest firmowy, klient gdy nań patrzy, ma respekt, bo widzi, że mechanik używa czegoś zaawansowanego technicznie. Natomiast Launch wygląda przy nim niepozornie. Klient może odnieść wrażenie, że jest mały, wsadzi się go do samochodu, gdzieś podłączy, on coś pokazuje na czarno-białym wyświetlaczu. Klient pomyśli, że to jest taka zabaweczka. Tylko ta wada staje się dla profesjonalisty zaletą. Można Launcha wziąć pod rękę, do samochodu, pojechać kilkanaście kilometrów za warsztat, na miasto do klienta i powiedzieć mu na miejscu, co się z jego samochodem dzieje. Poza tym z Launchem jest tak, że można na nim przez cały czas pracować, nawet w przypadku, gdy skończyła się umowa. Tylko wówczas z Internetu nie można sobie ściągać aktualizacji. Te nowsze urządzenia Boscha KTS także można podłączyć pod laptopa. Tylko że ich cena jest praktycznie dwa razy wyższa, tak więc nie wszystkie firmy stać na taką inwestycję.

Jednak nie wszyscy wybierają między Boschem a Launchem. Może nie trzeba inwestować?

Oczywiście, że generalnie obsługa tych dobrych urządzeń jest droga. Niektóre warsztaty radzą sobie w ten sposób, że kupują tanie urządzenia. Niektóre można znaleźć choćby na Allegro. Są podłączane do Laptopa i służą do obsługi jednej marki samochodu, czasem nawet do jednego modelu. Kosztują grosze – kilkaset złotych. Jak ktoś ma mały warsztat, w którym się zajmuje swoim autem czy taką małą mechaniką, to i tak musi mieć takie urządzenie. Bo ono pomaga w usuwaniu najbardziej dolegliwych rzeczy – komunikatach. Jak to uciążliwe, wie ten komu po wymianie oleju nie da się wykasować komunikatu, o tym, że konieczna jest wymiana. Będzie klienta raziło w oczy to, że z tablicy rozdzielczej krzyczy komunikat o tym, że trzeba się zgłosić do serwisu.

Dużo jest w codziennej pracy takich zleceń, które wymagają wyjazdu? Że tester trzeba zabrać i wyjechać poza warsztat?

Jeżeli jest taka sytuacja, to oczywiście. Obsługujemy tu bardzo dużo klientów flotowych, którzy posiadają auta mercedesa. Jest ich większość. Z tego powodu praktycznie „przebranżowywuję” się na tę markę. I większość aut ma automatyczną skrzynię biegów. Jeśli gdzieś tu w okolicy zgaśnie taki samochód, nie może go klient odpalić, to wzywa nas. Trzeba jechać z testerem na odnalezienie i usunięcie usterki. Bez tego komputera nie ma możliwości w ogóle podejścia do naprawy. Po jednej diagnozie zdarzyło się tak, że wiadomo było – dosłownie - gdzie włożyć rękę, co wyjąć, potrz.ąsnąć i przypiąć, by samochód zaraz normalnie odpalił i klient zadowolony odjechał. To naprawdę działa. Jest jeszcze na rynku trochę warsztatów, które nie mają tych urządzeń i z tych warsztatów samochody przyjeżdżają do mnie. Pamiętam takie przypadki. Przywozili auto, podchodziło się z komputerem i okazywało się, że tak naprawdę można naprawić samochód w ciągu pięciu minut! A to czasami głupio pokazać mechanikowi czy klientowi, że ten samochód wyjeżdża po kilku minutach, choć w innym serwisie spędził dzień lub dwa.

Przeprowadzaliście testy porównawcze, by sprawdzić, jak taką samą usterkę wykrywają testery różnych firm?

Nie ma potrzeby. Te wszystkie kody błędów, jakie pokazują testery, mają pewne numery – są im przypisane. Błąd o pewnym numerze może znaczyć coś zupełnie innego w przypadku marki X, niż w przypadku marki Y. Jeżeli korzysta się z kilku urządzeń tanich, maszynki do kasowania błędów za kilkaset złotych, to różne modele pokażą coś innego. Jeżeli się korzysta z urządzeń profesjonalnych, jak Launch czy KTS Boscha, to nie ma takiej możliwości.

Zdarzyło się Państwu poprawiać błędy popełnione przez elektromechaników posługujących się takimi prostymi testerami?

Raz się spotkałem w przypadku mercedesa A-klasy z przypadkiem skasowania terminów serwisów. Klient na początku robił to przy pomocy prostego urządzenia, coś, co można skasować z poziomu ustawień na zegarach. Ale widocznie mechanik chciał pokazać, że ma komputerek i potrafi coś na nim zrobić. I tak to zrobił, że nie był widoczny realny przebieg samochodu, nie pokazywał, kiedy ma być następny przegląd itp. To naprawiliśmy, ale nie przy pomocy testerów, tylko zegarów właśnie.

Ale tester nie jest remedium na wszystko?

Komputer nie jest rzeczą nieomylną – potrafi tylko pomóc ale też może pogrążyć. Są takie przypadki w autach naszych klientów, że auto traci nagle moc. Diagnozujemy i okazuje się, że mogły zawinić różne części - sonda lambda, przepływomierz, coś tam jeszcze – czyli wszystkie czujniki, jakie są w tym silniku. Ta informacja jest zawarta w komunikatach. Jeżeli mamy podany błąd o pewnym numerze – z opisem, że zepsuła się sonda lambda, to może się zdarzyć sytuacja, że uszkodzeniu uległ także jeden z elementów współpracujących z tą sondą. Odpowiednio wcześnie może to wykryć doświadczony elektryk, który wie, że w przypadku awarii sondy w danym typie silnika jeszcze trzeba sprawdzić dwa elementy, a w innym jeszcze dodatkowo coś innego. I były takie sytuacje, że wymieniliśmy sondę lambda, auto wyjechało z serwisu w sytuacji, kiedy tester sprawdzając ją nie wykrył żadnego błędu. Samochód pojeździł pół dnia i zapalił się błąd – ten sam: sonda lambda, która została przecież wymieniona na nową. Po kontroli ponownej okazało się, że poza sondą lambda uszkodzeniu uległ jeszcze jeden czujnik i po jego wymianie wszystko wróciło do normy.

A macie jeszcze jakieś urządzenia?

CDIF-a polskiego producenta oraz VAG-a. Ten drugi obsługuje auta grupy volkswagena i powiem, że dla tych pojazdów nie ma nic lepszego. Ale to przykład dedykowanego testera.

Tam też nie ma problemów z aktualizacjami i sprawnością w przypadku ich braku?

Też nie ma. Tanie testery głównie są kopiami VAG-a. To najczęściej kopiowany tester. Sam volkswagenów nie naprawiam, aczkolwiek korzystam z tego testera czasem. Interesuję się mercedesem i śledzę nowości na ten temat. Wiem, że na rynek chińskim trafił taki sam program jak dla testerów mercedesa. Nosi on jakąś inną nazwę, są w nim kosmetyczne zmiany, by nie była to taka totalna podróbka.

Próbowaliście innych testerów?

Przyjeżdżają teraz przedstawiciele różnych firm i oferują szkolenia, pokazują swoje testery. Wiadomo, że trzeba być na czasie, na topie, sprawdzić, jaki jest najlepszy produkt i nie unikać nowinek technicznych. Aczkolwiek z tego, co widział nasz elektronik, to przy takim poziomie cen naszego Launcha nie zamieniłbym na żaden inny tester. Choć może maszyny są ładniejsze, kolorowe. Ale w środku jest to samo.

Czym wasz warsztat się jeszcze zajmuje poza diagnostyką?

To głównie przeglądy, naprawy silników, skrzyń biegów, manualnych i automatycznych. Robimy praktycznie wszystko, oprócz blacharki. Mamy sześć stanowisk i sześciu mechaników plus osoby, które jeżdżą do dostawców po części, jeżdżą do klientów odbierać samochody i dostarczają je potem, w sumie ponad 10 osób.

Kto jest dostawcą części?

Głównie Inter-Cars. Staram się być wierni jednej firmie, bo warsztat może liczyć na większe rabaty. A teraz rabaty dla takich odbiorców jak my, dają naprawdę dużo. Korzystałem z Inter-Teamu, z Foty. Ale zarówno pod względem asortymentu, jak i jakości obsługi i uwzględnianiu reklamacji oraz niskiej liczby wadliwych części Inter-Cars nie ma sobie równych.

Jesteście w sieci?

W tym momencie nie chcemy przechodzić do sieci warsztatów OK Service. Zrobimy to prawdopodobnie dopiero w nowym miejscu, gdzie zbudujemy serwis z prawdziwego zdarzenia. Tu, na Woli, działamy od 2001 roku. Ale myślę, że ruszymy z budową przy ul. Poleczki na Ursynowie od wiosny.

Jak zdobywacie klientów?

Jesteśmy w okolicach znanym warsztatem, dlatego może ciężko nas znaleźć, bo nie potrzebujemy szyldów wskazujących naszą lokalizację. Nie reklamujemy się, a i tak mamy dużo klientów. A teraz, gdy do Polski sprowadzono naprawdę dużo samochodów z zagranicy, a są autami w miarę nowymi, mamy sytuację, że ich właściciele szukają warsztatów, w których mogą naprawić auto. Byle nie w ASO. Ci ludzie zawsze szukają oszczędności.

A jaki odsetek stanowią klienci flotowi, a jaki indywidualni?

Jestem takiego zdania, że nie można wszystkich klientów wrzucać do jednego koszyka. Staram się podzielić po połowie. Chociaż u mnie klient biznesowy wjeżdża na warsztat jako pierwszy. Nie chcę, by była taka sytuacja, że przyjeżdża do mnie klient indywidualny, wjeżdża na podnośnik, a ja muszę go zaraz wyrzucać, bo przyjechał właśnie klient firmowy.

A dużo macie zleceń dziennie?

Pracujemy od godz. 8 do 17 pięć dni w tygodniu i proszę mi wierzyć, że ciężko jest zakończyć pracę o godz. 18. Szczególnie, że przyjeżdżają firmowe samochody. A one u mnie nie stoją na podnośniku – one są szybko diagnozowane, mamy bardzo szybko przywożone części przez pracowników hurtowni albo naszych ludzi. Bo mam ludzi, którzy jeżdżą zarówno do klientów, jak i do hurtowni, dostarczają części mechanikom.

A skutki kryzysu?

Jeszcze nie są widoczne, aczkolwiek jest paradoksalnie tak, że ja się cieszę. Przyjeżdżają do mnie klienci, którzy są bogaci i narzekają, że mają stary samochód. Stary, znaczy sześcioletni, gdzie już muszą coś do niego dokupić, bo zaczyna jakiś element ulegać usterkom. Niedawno niczego nie chcieli dokupywać, bo mówili, że już sprzedają auto i chcą kupić nowy samochód. Ale teraz, na wieść o kryzysie, już się zastanawiają. Może je naprawić? Myślę, że ten kryzys bardziej uderzy jednak nie w warsztaty, tylko w producentów nowych samochodów. A segment naprawczy w Polsce czeka dobry okres.

wersja do druku
komentarz

Dodaj komentarz

powrót
 

Kalendarz

Maj 2012
30
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
2
3

Nie przegap:
»

27.05.2012 ProfiAuto Show
Czerwiec 2012
28
29
30
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
1

« »

Lipiec 2012
25
26
27
28
29
30
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
2
3
4
5

« »

Sierpień 2012
30
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
2

« »

Wrzesień 2012
27
28
29
30
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30

« »

Październik 2012
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
2
3
4

« »

Listopad 2012
29
30
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
1
2

« »

Grudzień 2012
26
27
28
29
30
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
2
3
4
5
6

« »

Styczeń 2013
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
2
3

« »

Luty 2013
28
29
30
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
1
2
3

« »

Marzec 2013
25
26
27
28
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

« »

Kwiecień 2013
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
1
2
3
4
5

«



  • Kontakt
  • Prenumerata
  • E-wydanie
  • Reklama
Ul. Pruszkowska 17
02-119 Warszawa
Tel.: (22) 867 27 50
Fax.: (22) 824 70 16
Copyright ® 2008 MbMedia
wykonanie: epox.pl