Bez testera warsztat nie przetrwa na rynku
Rozmowa z Adamem Michalskim, właścicielem warsztatu samochodowego.
Wciąż wiele warsztatów samochodowych pracuje bez urządzeń diagnostycznych. Ale nie Pański zakład. Chciałabym się więc podpytać, czy warto inwestować w tester diagnostyczny?
Oczywiście, bez tego urządzenia nie można już pracować. Szczególnie, gdy warsztat jest nastawiony na profesjonalna obsługę klientów. W takiej sytuacji dobra naprawa samochodu, bez użycia testera nie jest możliwa. Chyba, że ograniczamy zakres usług jedynie do serwisu blacharskiego.
Dlatego uważam, że warsztaty, które nie mają testera diagnostycznego, a co więcej nie planuję jego zakupu w najbliższej przyszłości znikną z czasem z rynku. Z każdym rokiem bowiem samochody są bardziej naszpikowane elektroniką. To powoduje, że ich ogląd i zdiagnozowanie usterki staje się coraz trudniejsze. W tej chwili już tylko samochody wyprodukowane przed 1995 rokiem można zdiagnozować miernikiem. W pozostałych do sprawdzenia podzespołów potrzebne są specjalistyczne urządzenia.
Jaki tester na początku wybrać - markowy do obsługi wybranych marek samochodów, czy tzw. wielomarkowy nadający się do obsługi samochodów marek europejskich i azjatyckich?
Najpierw radziłbym zastanowić się czy warsztat będzie obsługiwał wyłącznie samochody jednej marki, czy nastawia się na przeprowadzanie napraw aut wielu marek.
Jeśli wybiera pierwsze rozwiązanie to wystarczy kupić jeden tester, najlepiej oryginalny przeznaczony do wykrywania usterek w samochodach konkretnego producenta. Wówczas będziemy mogli zaoferować naprawę na takim samym poziomie jaki proponują warsztaty ASO.
Jeśli natomiast nie nastawiamy się na specjalizację to konieczny będzie zakup testera wielomarkowego na przykład takiego jak Bosch KTS 300. Jego zaletą jest to, że jest bardzo dobrze rozpropagowane na rynku, a zatem jest już przetestowane. Do tego lista marek, które można za jego pośrednictwem diagnozować jest bogata. Trzeba mieć jednak świadomość tego, że nie zawsze urządzenie wielomarkowe będzie spełniało nasze potrzeby. Nie zostało bowiem jeszcze wynalezione takie urządzenie, które bezbłędnie będzie potrafiło zbadać wszystkie dostępne na rynku samochody. I tak, o ile Bosch KTS 300 świetnie sprawdza się przy samochodach niemieckiej produkcji, o tyle nie radzi sobie z diagnozowaniem modeli z rynku japońskiego.
Czy wystarczy jeden tester w warsztacie samochodowych, czy może trzeba kupić kilka? Od czego to zależy?
Jeśli warsztat specjalizuje się w naprawie samochodów jednej marki to wystarczy jeden tester diagnostyczny. Jeśli natomiast obsługuje samochody wielu marek potrzebne będą trzy urządzenia. Oddzielne do diagnozowania niemieckich, francuskich i japońskich aut.
Na co zwracać uwagę przy zakupie urządzenia diagnostycznego?
Nie polecam wybierać się na zakupy samemu, zwłaszcza jeśli nie mamy doświadczenia w pracy z testerem diagnostycznym. W takiej sytuacji polecam skorzystanie z opinii specjalistów z branży, którzy fachowo doradzą, jaki rodzaj urządzenia najlepiej będzie pasował do naszego zakładu. Eksperci wyjaśnią do czego służy tester, co można z nim zrobić, jakie to przynosi efekty. Celem tego urządzenia, wbrew temu co myśli wielu właścicieli warsztatów samochodów nie jest ustalenie przyczyny danej awarii, a wykrycie skutków usterki. Reszta już pozostaje w rękach mechaników. Ważne jest zatem, by tester diagnostyczny odczytywał błędy oraz je kasował po dokonaniu naprawy.
Istotna jest też lista marek, które obsługuje dane urządzenie oraz czy istnieje możliwość jego rozbudowy i aktualizacji.
Czy warto brać pod uwagę zakup testerów chińskiej produkcji? Jakie są wady i zalety tego rozwiązania?
Powiem tak, profesjonalne warsztaty nie preferują testerów nieznanych producentów. Głównie z powodu braku jakiejkolwiek obsługi ich przez sprzedających. Prawda jest też taka, że urządzenia diagnostyczne chińskiej produkcji nie należą w Polsce do szczególnie popularnych. A to oznacza, że nie zostały dokładnie przetestowane. Co więcej nie oferują tak dobrego serwisu, jak testery europejskich marek. Ich zaletą jest niewątpliwie niższa o połowę cena. Z drugiej strony, traci ona na znaczeniu, gdy dochodzi do pierwszej awarii sprzętu. Długi czas naprawy powoduje, że tracimy klientów, a tym samym pieniądze.
Jakiego rzędu koszty trzeba ponieść na zakup testera diagnostycznego?
Koszt zakupu jednego, oryginalnego urządzenia to wydatek rzędu 20-30 tys. zł. Za sprzęt uniwersalny trzeba zapłacić od 5 do nawet 40 tys. zł. Przy trzech testerach, dobrej marki kwota rośnie więc do blisko 100 tys. zł. Trzeba więc przyzwyczaić klientów do tego, że za każde podłączenie komputera do ich samochodu muszą zapłacić. Inaczej na zwrot z inwestycji trzeba będzie poczekać długo. A chyba nie o to chodzi.
Jakich marek urządzenia poleciłby Pan innym właścicielom warsztatów?
Myślę, że z powodzeniem mogę zarekomendować testery marki Bosch i Hella Gutmann. Szczególnie tym warsztatom, które planują zakup urządzenia do diagnozowania samochodów wielu marek. Firmę Bosch cenię przede wszystkim za szkolenia na wysokim poziomie z obsługi testera, za dobre zaplecze techniczne oraz serwis. Już tłumaczę, co to oznacza w praktyce. Proszę sobie wyobrazić, że do awarii urządzenia dochodzi w warsztacie, w którym akurat panuje duży ruch. Do tego jest to jedyny tester na stanie. Dla takiego zakładu oznacza to rezygnacje z napraw na czas serwisu urządzenia. Chyba, że tak, jak w przypadku firmy Bosch przyjeżdża ekspert do warsztatu, zabiera uszkodzone urządzenia, a na czas jego naprawy zostawia inne.
Na urządzenia jakich marek Pan się zdecydował i co zadecydowało o tym, że właśnie po nie Pan sięgnął?
Wysokiej jakości serwis spowodował, że i ja zostałem klientem Boscha i wybrałem model KTS 300. Specjalizuje się jednak w naprawach aut jednej marki. Mam więc jeszcze urządzenie oryginalne przeznaczone do ich diagnozowania.
Co zyskuje warsztat kupując tester diagnostyczny? Jak zwiększa się liczba klientów w jego zakładzie oraz liczba samochodów, które można serwisować?
Podkreślę to jeszcze raz, warsztat bez testerów diagnostycznych praktycznie nie istnieje, a jeżeli jeszcze jakoś funkcjonuje to już niebawem nie będzie działał. Obecnie testery są potrzebne nawet do wykonania prostej teoretycznie usługi, takiej jak wymiana klocków, czy oleju.
Zatem warsztat samochodowy, który stanie się posiadaczem testera może naprawić klientowi samochód. Co więcej może to zrobić sprawnie, poświęcając na to znacznie mniej czasu.
To oznacza nic innego, jak więcej klientów w warsztacie w ciągu jednego dnia. Rachunek jest prosty, bez testera naprawimy 3 na 100 samochodów, które odwiedziły nasz zakład, a z zastosowaniem testera diagnostycznego 98 na 100. Liczby więc mówią same za siebie.
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarza do tego arykułu









