Specjalizacja we flotach daje nam pewność zarobku
Rozmowa z Krzysztofem Zielińskim, właścicielem warsztatu Inter-Cars Fleet Service w Łomiankach
Wydawać by się mogło, że firma jest powiązana z dystrybutorem części, ale tak nie jest?
Oczywiście, że nie (śmiech – red.). Nasza firma działa od 2006 r. Od początku nastawiliśmy się na działalność w segmencie blacharsko-lakierniczym – likwidacji szkód i obsługi firm flotowych. Współpracujemy z kilkoma dużymi firmami z sektora Car Fleet Management - m.in. ALD Automotive, ING Car Lease, Nivette Fleet Management oraz od samego początku dealerem Forda - firmą Auto Plaza (Używane jak Nowe). Zapewniamy im kompleksowy serwis blacharsko-lakierniczy.
Nie zajmujecie się państwo naprawami mechanicznymi?
Generalnie tylko wówczas, gdy taka naprawa jest związana ze szkodami blacharskimi – na przykład gdy po uderzeniach w zderzak zostanie uszkodzony umieszczony tuż obok Intercooler czy jakaś istotna część, naprawiamy te szkody, podobnie jak wyregulujemy ustawienia geometrii, hamulców itp. Jednak to nie jest główny profil naszej działalności. Nie zajmujemy się również elektroniką – tu korzystamy z zaprzyjaźnionych warsztatów, które są wyposażone w specjalistyczne testery. Gdybyśmy chcieli naprawiać elektronikę w tak wielu samochodach, musielibyśmy zainwestować olbrzymie pieniądze w testery!
Nie wystarczą testery uniwersalne?
Doświadczenie nas uczy, że nie. A bez testerów naprawy blacharskiej już nie uda się dokonywać. Potrzebne są głównie do kasowania błędów sygnalizowanych na desce rozdzielczej. Na przykład po zdjęciu drzwi, w których znajduje się boczna poduszka powietrzna należy podłączyć tester, żeby upewnić się, że system funkcjonuje prawidłowo. Podobnie jest w przypadku reflektorów posiadających ksenonowe źródła światła. Po wymianie tych elementów nie oddamy klientowi auta z migającą kontrolką, sygnalizującą błędy, nawet jeśli podzespoły działają prawidłowo.
Obsługujecie głównie firmy, czy także klientów indywidualnych?
Obsługa firm to główny trzon działalności – klient indywidualny to u nas rzadkość. Nie szukamy specjalnie takich klientów, pochodzą oni głównie z polecenia innych, stałych klientów, którzy reklamują nasz zakład. Dowiedzieli się o naszym warsztacie od osób, które już naprawiały u nas auta. Klient indywidualny stanowi może 5 proc. ogółu. Nastawiamy się raczej na klienta flotowego niż na indywidualnego.
W jaki sposób przyjmujecie auta klientów?
Działamy w najwyższym standardzie obsługi. Zapewniamy praktycznie obsługę door to door – czyli odbieramy od klienta auto wymagające naprawy, zajmujemy się tu na miejscu całkowitą likwidacją szkód, naprawą samochodu w takim zakresie, jaki jest konieczny, z chwilą odbioru pojazd do naprawy powierzamy klientowi samochód zastępczy. A po naprawie oddajemy auto praktycznie do rąk własnych. Dysponent samochodu nie jest zupełnie absorbowany żadną biurokracją.
Działacie tylko na terenie Warszawy i okolic?
Na terenie całej Polski, bo firma, z którą mamy podpisaną umowę ma siedzibę w stolicy, ale samochody, którymi poruszają się handlowcy, mogą zepsuć daleko stąd. Przywozimy je z różnych miejsc. Wówczas w umówione miejsce dostarczamy auto zastępcze, a potem oddajemy auto również we wskazane miejsce.
Ile możecie naprawiać samochodów jednocześnie?
Liczbę naprawianych przez nas pojazdów determinuje liczba aut zastępczych, które powierzamy klientom na czas naprawy. Mamy do dyspozycji 15 samochodów. Są to auta różnych klas – najbardziej luksusowym samochodem jest volvo S 60, ale poza nimi są ople vectra, ople astry, corsy czy renault scenic, megane – czyli samochody klasy średniej i niższej. Z reguły mamy takie zasady, że auto zastępcze powierzamy w przypadku, gdy do naprawy u nas trafia samochód analogicznej klasy. Oczywiście w szczególnych przypadkach idziemy na ustępstwa – powierzamy samochód dobrej klasy użytkownikowi auta małego. Ale potem miewamy sytuacje, że ów klient nie chce oddać tego samochodu, przeciąga jak może, mówiąc, że go nie ma, że pojawi się jutro, że jest na ważnym spotkaniu... (śmiech – red.)
Ilu macie pracowników?
Mamy dwie brygady blacharskie i dwie brygady lakiernicze - każda składa się z dwóch lakierników i pomocnika - dwóch zbrojarzy i pracownika w dziale przygotowywania auta do wydania klientowi. Na jego stanowisku każdy samochód jest dokładnie myty na zewnątrz, czyszczony w środku i dopiero wówczas oddawany klientowi. W ten sposób może nie odbiera tylko Auto Plaza, gdyż tam na miejscu jest osobna myjnia. My jedynie dla tego klienta przygotowujemy auto zewnętrznie. Do każdego auta dodajemy reklamówkę – blaszane pudełeczko z cukierkami, na którym jest adres firmy. To taki firmowy gadżet na osłodę.
Ile działa kabin lakierniczych?
Mamy dwie kabiny do malowania lakierami wodnymi, zasilane palnikami olejowymi. To kabina Blow Therm oraz duża kabina przejazdowa Saima, którą w najbliższym czasie będziemy wymieniać na nowszą, aczkolwiek to poważna inwestycja. Jednak ze względu na to, co ona przyniesie, jest opłacalna. Będzie to kabina wykonana według najnowszych technologii, pozwalająca na recyrkulację ogrzanego powietrza – o parametrach i właściwościach znacznie przewyższających obecne standardy. Dziś z obydwu kabin ciepło praktycznie idzie w komin, co oznacza marnowanie energii.
Od początku korzystacie z technologii wodnorozcieńczalnej?
Tak. Od początku lakierujemy w technologii wodnej. Dzięki temu nie istniał dla nas problem z koniecznością wymiany urządzeń działających w technologii konwencjonalnej. Większość pracowników także nie miała problemów. Jedynie nieliczni, którzy specjalizowali się w technologii konwencjonalnej, mieli początkowo problem, ale Spies Hecker, z którym współpracujemy, służył tu wsparciem i szkoleniami.
Kto jest państwa dostawcą jeśli chodzi o części?
Zapisy w umowach z klientami wymagają, jakie maj być to części. Są to wyroby markowe – pochodzą głównie od dilerów. Współpracujemy na tym polu z dostawcami różnych marek. Dostawcą części do opli jest firma Opel Nivette, a do mercedesów – Mercedes Benz Warszawa. Generalnie mamy wolny wybór w doborze dostawców, poza częściami do Forda – tu jesteśmy zobligowani umową do zakupu części od Auto Plazy. Gdy zgłaszają się inni dilerzy Forda, oferując nam części taniej, muszę im odmawiać. Dziwi mnie taka polityka, bo spodziewałbym się raczej tego, że centrala Forda ma wiedzę o naszej współpracy i spowoduje, że nie będziemy „atakowani” przez wewnętrznych konkurentów, ale widocznie tak nie jest.
Skąd wybór firmy Spies Hecker jako głównego dostawcy?
Ze Spies Heckerem miałem kontakt od dawna, głównie przez znajomości z ludźmi, którzy w tym środowisku pracują. Ale muszę powiedzieć, że produkt jest świetnej jakości. Spełnia wszelkie oczekiwania, może poza ceną. Tu polityka dostawcy jest trochę niezrozumiała i mało elastyczna. O wiele większą elastycznością mogą się wykazać konkurenci, od których jednak nie bierzemy materiałów. Natomiast to, co nam jeszcze przeszkadza, to krótki termin płatności – wynoszący trzy tygodnie. Udało nam się wynegocjować terminy sięgające 28 dni, ale to i tak krótki czas. Bo pieniądze za wykonane prace, które przyjmujemy od płatników (czyli firm ubezpieczeniowych) dostajemy po ok. 40-60 dniach od dnia zgłoszenia szkody. Łatwo więc policzyć, ile dni nam brakuje. Boli to tym bardziej, że zgłaszają się do mnie inni producenci lakierów, którzy mają pod tym względem korzystniejsze warunki. Ale cóż zrobić?
Skąd państwo bierzecie materiały pomocnicze?
Tu współpracujemy z innym dostawcą – znaną na rynku firmą Contex Polska. Nie dostarcza nam ona lakierów, tylko sprzedaje nam materiały i akcesoria 3M – tarcze polerskie, maski itp.
Jak Pan wynagradza pracowników?
System wynagrodzeń składa się z pensji zasadniczej i prowizji. Pracownicy po przekroczeniu pewnego progu dostają dodatkowe pieniądze za każdą dodatkową roboczogodzinę. Prowizje i progi rozliczane są według systemu Audatexu. To system nam podpowiada dokładnie, ile roboczogodzin zajmuje dana operacja. Ale to tylko dotyczy lakierników i blacharzy, bo pomocnicy i myjkowy nie jest wynagradzany według tego schematu.
W jaki sposób jak jest weryfikowana praca blacharzy i lakierników?
Szef serwisu odbiera samochód od pracowników i ocenia ich pracę. To on jest odpowiedzialny za odbiór samochodu przed przekazaniem auta klientowi. Potem następują już tylko czynności techniczne - kierowca odprowadza auto klientowi i odbiera samochód zastępczy. Co kwituje odpowiednimi dokumentami.
Jak długiej gwarancji udzielacie państwo klientom?
Rocznej. Regulują to ściśle umowy.
Czy zdarzają się reklamacje?
Sporadycznie. Praktycznie mamy zero reklamacji. To się po prostu nie opłaca. Proszę sobie wyobrazić sytuację: odstawiam po niedbałej naprawie samochód do Krakowa. Za tydzień do mnie dzwoni klient i ja muszę odbierać znów to auto, przywozić tu, poprawiać usterkę – ponoszę koszty. Więc lepiej na solidną naprawę poświęcić więcej czasu, włożyć więcej pracy, niż zrobić coś na szybko, byle jak. Koszty energii, pracy i materiałów są w lakiernictwie bardzo wysokie.
Jak został skalkulowany koszt roboczogodziny?
Blacharz i lakiernik mają koszt roboczogodziny określony na 95 do 110 zł. To jedna z najniższych stawek na tym rynku. Kiedyś mieliśmy stawkę 75 zł, ale podwyższyliśmy ją, negocjując z ubezpieczycielami. Stawka musi być określona umowami, więc nie jest to takie proste, nie możemy jej dowolnie podwyższać.
Czy pana warsztat jest członkiem jakiejś sieci naprawczej?
Staraliśmy się o wejście do sieci naprawczej PZU, bo jest to w tej chwili najlepszy płatnik na rynku. Likwidacja szkód trwa tu najkrócej, nie ma długich korowodów z zatwierdzaniem kosztorysów. Złożyliśmy wniosek o przyjęcie, ale okazało się, że nie mamy urządzenia pomiarowego. Nie ma go wiele warsztatów, które są członkami sieci PZU, ale dobrze, kupiliśmy to urządzenie. To system pomiarowo-naprawczy nadwozi Celette, bardzo drogi, który wymaga corocznego aktualizowania, oczywiście płatnego. I okazało się, że PZU nie robi w tym roku naboru do sieci, tylko w przyszłym roku. Tak więc czekamy.
Do jakich inwestycji – poza zakupem nowej kabiny – przymierzacie się państwo?
Myślimy nad uruchomieniem drugiej zmiany, bo ta pracuje od godz. 8 do 17, ale z tym wiąże się konieczność przyjęcia nowych pracowników, dokupienia floty samochodów zastępczych, więc to duże koszty. Na szczęście od roku jestem właścicielem nieruchomości – już nie dzierżawię warsztatu, więc łatwiej będzie mi inwestować!
Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /nxs/modules/nxsKernel/Smarty.functions.php on line 0
