Zdublowana stacja daje nam bezpieczeństwo
Rozmowa z Norbertem Majewskim, współwłaścicielem Stacji Kontroli Pojazdów Błękitna w Warszawie
Państwa rodzinna firma prowadzi dwa obiekty. Co powstało najpierw?
Zaczynaliśmy od warsztatu, który mieści się kilka posesji stąd. Budował go jeszcze mój ojciec. Mieści się w nim sześć stanowisk. Pierwotnie były tylko cztery, teraz zostało to rozbudowane. O kolejne dwa stanowiska. Potem powstał serwis na drugiej posesji. Tutaj jest również sześć stanowisk, ale nie ma możliwości rozbudowy. Od 1986 r. działał warsztat, a SKP powstała w 1995 r. i wówczas zaczęła działalność.
Jakie prace prowadzicie w warsztacie?
Wszelkiego rodzaju naprawy mechaniczne oraz wulkanizacyjne. Blacharką i lakiernictwem się niestety nie zajmujemy.
Jakim terenem państwo dysponujecie?
Nasza działka ma ok. 3 tys. mkw.
Jak się narodził pomysł na założenie Stacji Kontroli Pojazdów?
Z tego, co się działo wówczas w branży. Z doświadczenia, jakie miał mój ojciec, prowadząc przez lata warsztat. To on jeszcze wszystko zakładał, zbudował.
Czy to się wiązało z tym, że było zainteresowanie klientów?
Oczywiście. Ale źródłem inspiracji było przede wszystkim to, że wówczas nie było tego typ obiektu w pobliżu. Najbliższe stacje kontroli znajdowały się kilka kilometrów stąd, więc konkurencji nie było praktycznie żadnej.
Ilu macie klientów w warsztacie?
Ciężko powiedzieć precyzyjnie, bo ta praca – co by się wydawało dziwne – jest bardzo sezonowa, większe zainteresowanie klientów jest wiosną niż na zimę. Nie mam konkretnych danych. Bardziej zresztą patrzę na to, jakie mamy przychody i koszty niż na to, ilu konkretnie mamy klientów.
To jest zyskowna działalność?
Szczerze? Średnio. Nie ma się czym za bardzo chwalić.
Ale podręcznikowy, 8-procentowy, próg rentowności udaje się osiągnąć?
Chyba nawet nie. Ale powiem tak: ta działalność nie przynosi strat. Zresztą całość przedsięwzięcia została tak skonstruowana, że składa się z uzupełniających się części – bo poza warsztatem mechanicznym i SKP prowadzimy także sklep z częściami.
A procentowo co przynosi najwięcej dochodu?
Sklep jest dobrym interesem. Sprzedajemy w nim części dla indywidualnych nabywców, ale również i warsztat jest klientem tego sklepu.
Dostawcą jest jedna hurtownia czy kilka?
To kilka hurtowni. Ale generalnie handlowcy z nich przywożą tu do sklepu towar, szczególnie ten, który wcześniej zamówili klienci.
Zaopatrują się u was także ludzie prowadzący inne warsztaty?
Tak, ludzie z mniejszych okolicznych warsztatów także tu kupują części.
Szykujecie się do rozszerzenia działalności? Tu macie spory plac, na którym jest na razie parking.
Może myjnia by się nam przydała, bo jej nie mamy. Mamy pewne plany, ale co się z tego zrodzi, pokaże czas. To na razie luźny pomysł, ale raczej taki, który byłby dopełnieniem naszej działalności. Tak, tu powstanie nasza nowa inwestycja, ale za wcześnie, by mówić, co to będzie.
Jak sobie radzicie z barierami dostępu do wiedzy technicznej, jakie wznoszą producenci samochodów przed niezależnym warsztatami?
Jest taki problem i to poważny. Nowsze samochody da się naprawić praktycznie tylko w autoryzowanych serwisach. Ze względu na tę zaawansowaną elektronikę. Staramy się zdobywać książki, katalogi... Ale jeśli będzie dalej tak się działo, to będzie nam bardzo ciężko osiągnąć taki poziom, jakim dysponują ASO.
Wyposażacie się w testery?
Pewnego typu mamy – np. mamy tester VAG do volkswagenów, ale już tester VAS jest dla nas niedostępny. To już urządzenie tylko dla serwisów autoryzowanych. Nie ma nawet co pytać u producenta. Poza tym, by go kupić, potrzebne są ogromne pieniądze.
Nie myśleliście o ubieganiu się o autoryzację?
Na to trzeba mieć ogromne pieniądze. Kiedyś mieliśmy autoryzację Daewoo. Do tej pory mamy autoryzację FSO. Jednak teraz chevrolet produkowany przez FSO należy do General Motors, który prowadzi serwisy opla. I kto szuka autoryzowanych serwisów chevroleta, znajdzie je właśnie w serwisach opla.
Jakimi urządzeniami do diagnostyki dysponujecie?
W warsztacie do ustawiania geometrii mamy urządzenia z Precyzji – linii Geomaster. Posiadamy skanery do samochodów Daewoo oraz KTS 500 Boscha. Mamy wysokiej klasy wyposażenie do obsługi opon – urządzenia firmy Beissbarth – montażownice oraz wyważarki tego producenta. Na Stacji Kontroli Pojazdów z kolei dysponujemy bardziej zaawansowanymi urządzeniami. Jedną linię diagnostyczną mamy firmy Beissbarth, a drugą z poznańskiej firmy Unimetal. Są też dwa analizatory spalin: Oliver i czeski Atal.
Jak dokonywaliście tych inwestycji, to robiliście to stopniowo, czy naraz?
Oczywiście, że po kolei. Druga linia diagnostyczna na SKP pojawiła się cztery lata temu.
To drugie stanowisko?
Zależy jakie kryterium przyjąć. Bo to praktycznie jedno stanowisko przejazdowe. Ułożenie jest takie, że mamy dwie linie posadowione wzdłuż jednego kanału. Można oczywiście przyjąć na nim dwa samochody. To ważne dla prędkości obsługi klientów. Teraz jesteśmy w stanie sprawdzać dwa samochody klientów w czasie, w jakim zazwyczaj sprawdzaliśmy samochód jednego.
To daje większe zyski?
Daje, ale to w zasadzie bardziej usprawnia pracę. To zdublowanie urządzeń jest dobrym zabezpieczeniem dla celów praktycznych. Mamy dwa analizatory spalin, co jest zapewnienia ciągłość pracy SKP. Nie daj Boże zdarzy nam się usterka pierwszego urządzenia, i będziemy musieli z ruchu wyłączyć jedną linię, to będziemy mogli się ratować drugą. Na nią będziemy mogli przełączyć całą pracę stacji. Bo bywa i tak, że na usunięcie usterki przez serwis trzeba czasem czekać i dwa dni. A my nie możemy sobie pozwolić na przestój.
A ilu macie Państwo klientów w SKP?
Dokładnie to nawet nie powiem, bo nie chcę tego zdradzić. To nasza handlowa tajemnica.
Ale dlatego, że jest tak dużo, można powiedzieć, że nastąpił wzrost ich liczby?
Nie, wręcz przeciwnie – odnotowaliśmy spadek. Więcej klientów było 3-4 lata temu. Teraz jest ich niestety mniej.
Ale wciąż opłaca się taka działalność?
Powiem tak: jeśli jakiś warsztat miałby startować, zaczynać, inwestować właśnie w SKP, to miałby przed sobą trudną drogę. To są lata inwestycji, lata zdobywania renomy, zaufania klientów. My mamy ten okres za sobą, istniejemy na tyle długo – już 13 lat - by cieszyć się dobrą opinią. Choć na własnej skórze odczuliśmy olbrzymi wzrost konkurencji.
Powstały nowe warsztaty?
Tak. W okolicach powstało kilka SKP. W promieniu kilku najbliższych kilometrów mogę wymienić ze cztery nowe punkty. Tak więc konkurencji jest dość sporo, poza tym jesteśmy z dala od głównej drogi.
Jakby ktoś chciał wystartować z działalnością SKP, jakiego rzędu inwestycji musiałby dokonać?
Niedawno to sprawdzałem. Inwestycja w stację kontroli pojazdów 300 tys. zł, nie licząc budynku, nie licząc terenu. Bo z budynkiem i terenem to przynajmniej ok. 1,5 mln zł. O ile teren będzie w dobrym miejscu, dogodnym dla klientów.
A powiększenie SKP z jednego stanowiska do dwóch? To opłacalne?
Do dwóch? Nie wiem, czy to jest w ogóle sens. Bo samochody można obsługiwać i na jednym stanowisku, o ile diagności są sprawni. Trzeba pamiętać, że dwa stanowiska to koszt urządzeń razy dwa, poza drobiazgami - analizatorem spalin czy przyrządem do ustawiania zbieżności świateł. Ale już linię diagnostyczną drugą trzeba kupić nową, kompletną, zrobić kanał bądź podnośnik.
Czy SKP pomaga też przy pracach warsztatowych?
Tak. I to bardzo. Bo często sami chcemy sprawdzić, czy dobrze została wykonana naprawa np. hamulców amortyzatorów, czy zawieszenia. I możemy to zrobić od razu. A część klientów przyjeżdża po prostu po to, by sprawdzić tylko to, co muszą naprawić u nas w warsztacie.
Czy wówczas autem do naprawy zajmuje się mechanik, czy diagnosta?
Diagnosta. Taki mamy system. Diagnosta powinien się zajmować tylko swoją dziedziną – diagnostyką i nie może być na trzech stanowiskach, bo żadnej z tych prac nie wykonywałby dobrze. Mechaników mamy sześciu, diagnostów jest ośmiu. Diagności nie zajmują się naprawami mechanicznymi.
Menadżerowie warsztatów narzekają, że teraz znaleźć mechanika to wielki problem. Jak jest u Pana?
Podobnie. Bardzo jest ciężko znaleźć mechanika.
Chodzi o pieniądze? Warunki pracy? Za mało uczniów kończy szkoły?
Wszystko ma jakieś znaczenie, ale generalnie nie ma ludzi do pracy. Mamy swoich stałych, którzy u nas pracują od lat i na tym się opieramy. Staramy się o to dbać, by od nas nie uciekali. Bo to ważne, by nie dopuścić do tego, by odchodzili.
Copyright ® 2008 MbMedia